• Wpisów: 44
  • Średnio co: 38 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 23:11
  • Licznik odwiedzin: 5 370 / 1737 dni
 
misiu16niez
 
NiezależnyMISIU: Cicha woda … 2

Od tego incydentu z cicho szumiącą wodą na poziomie więzienia, na którym znajdowała się Clowy, nic się nie wydarzyło.
Jeszcze …

W więzieniu było strasznie. Spędziła tam zaledwie kilka dni, a już nie mogła wytrzymać.
Zdała sobie sprawę z tego co muszą przeżywać tam ludzie niewinni, zagubieni jak ona teraz.
Wciągnięci w tornado niesprawiedliwości. Tylko najgorsze było to, że nikt nie potrafił z tego wybrnąć, ten wir wciągał bez prawdopodobnego powrotu do rzeczywistej przeszłości.

Była w celi z Greace, z którą się zaprzyjaźniła.
Nie miały przed sobą tajemnic, ale Clowy i tak miała wątpliwości i bała się, że cicho szumiąca woda zaatakuje także ją. Gdyż atakowała jej najbliższych, a Greace właśnie się nią stawała.

Dziewczyna weszła do łazienki. Puściła wodę z trzęsącymi się rękami, a kiedy weszła pod prysznic woda ustała. Clowy była pełna strachu. Nagle woda zaczęła lecieć z każdego krany więzienia. Wszyscy byli przerażeni i panikowali jak nigdy.

Komisarz Parks wiedział, że ta woda jest związana z Clowy. Gdyż dziewczyna na przesłuchaniu opowiadała o prześladowaniach wody, cicho szumiącej wody.
Inni wzięli ją za wariatkę, a Komisarz Parks, jako jedyny, wierzył dziewczynie.

Może dlatego, że ją znał od jej narodzin. Nie jest on z nią spokrewniony, ale znalazł jej matkę w ciężkim stanie, kiedy była w dziewiątym tygodniu ciąży, i zawiózł ją do szpitala. A pierwszą osobą, która trzymała ją po narodzinach zaraz po lekarzu, był on. Nie mówiła do niego „Pan” tylko „Wujek”. Mógł ją rozszyfrować w kilka sekund lecz żadnym sposobem nie dowiedzie,że jest niewinna. Chyba że stanie się cud i inni w jakiś sposób zrozumieją, że zagubiona dziewczyna nie jest zabójczynią.

Postępowanie wciąż trwało, a nawet nie znaleźli żadnej poszlaki. No bo jak możliwe jest znalezienie poszlak jeżeli zabójcą jest Cicha woda?

Siedząc w więzieniu czytała książki, te które zdołała uratować od codziennego potopu. Bo co innego miałaby robić. A jeden fragment, więziennego pochłaniacza czasu, utkwił jej w pamięci „Prawdziwe szczęście jest rzeczą wysiłku, odwagi i pracy. „ napisał to Honoré de Balzac. Podziwiała go całym sercem i rozumem, chociaż połowę pochłaniały myśli o więzieniu, zabójstwach, cichej wodzie.

Kiedy obudziła się rano zauważyła pustkę w celi. Nie wiedziała co zrobić. Słyszała... nic. To było dziwne, bo zawsze o tej porze było słychać osaczonych kłamstwem, zabójstwami, i wszystkim tym czego nie miała na sumieniu Clowy.
Zerwała się i zaczęła wołać Greace, ale odpowiadało jej tylko drżące echo zmierzające wraz z Cichą wodą ku niej.

Panikowała... lecz nie mogła nic zrobić. Woda dostawała się już w każde zakamarki małej przestrzeni będącej teraz miejscem bycia Clowy. Nie mogła nabrać powietrza w usta, zaczęła się dławić i … obudziła się.

Był to po prostu sen, koszmar, o którym bała się nawet myśleć. Nie wiedziała jak tu wytrzyma. Miała pomysł i zaczyna go powoli realizować ...

DALSZE CZĘŚCI W DRODZE ;)


NiezależnyMISIU

Nie możesz dodać komentarza.